Wyprawa nurkowa do Egiptu

Zima 2008

Basia pięknie opisała całą wycieczkę. Mnie pozostało tylko napisać te kilka słów wstępu i dodać zdjęcia. Na opracowanie czekają jeszcze filmy podwone, ale obróbka zajmuje mi bardzo dużo czasu. Zbyt dużo, żeby wstrzymywać publikację relacji i zdjęć.

Szkoda, że do Sharm przyjeżdżają w znakomitej większości typowi turyści. Przez to nie ma tu żadnego urozmaicenia. Moim zdaniem pobyt na Synaju mógłby być dużo ciekawszy. Góry na północnym horyznoncie wyglądają bardzo groźnie a jednocześnie bardzo kusząco. Wyjście w takie góry na pustyni byłoby niesamowitym przeżyciem. Niestety nie jest możliwe, mimo że nikt nie potrafił nam wyjaśnić przyczyny tego zakazu. Nie da się i już! Podobnie nie można wynająć samochodu, żeby samemu pojechać choćby do Klasztoru Świętej Katarzyny. Żeby tam dotrzeć musieliśmy wykupić wycieczkę i znosić niemożliwe do zniesienia towarzystwo naszego przewodnika - Czarnego Orła. Niemniej wycieczka była bardzo udana i dostarczyła wielu pozytywnych emocji.

Przed wyjazdem zakładaliśmy, że głównym celem tej wycieczki jest nurkowanie. I tak by było, gdyby nie paskudne choróbsko, ktore mi się przyplątało i na cały dzień przykuło mnie z gorączką do łóżka. Udało się zaliczyc 2 pełne dni nurkowe. To trochę krótko, żeby w pełni docenić atrakcje Morza Czerwonego. Nurkowaliśmy w pasie Tiran Island i w parku Ras Mohammed. 2 nurkowania w każdym z tych miejsc to zdecydowanie za mało. Zimowa pora też nie jest najlepszym okresem, gdyż większośc dużych morskich stworów przeprowadza się wtedy na południe. Chciałbym jeszcze kiedyś dać nura do Morza Czerwonego. Może kiedyś, w przyszłości, jeszcze się odważe :)

Zapraszam więc w imieniu Basi i swoim do czytania i oglądania [>>]

miłosz